Kuria sprzedała Osiedle Maltańskie. Miasto zostało kelnerem, a 250 rodzin czeka kryzys humanitarny.
Co się stało: Kuria poznańska sprzedała teren Osiedla Maltańskiego deweloperowi za 421 milionów złotych. Na pilnie zwołanej komisji mieszkaniowej radni Koalicji Obywatelskiej zaczęli wreszcie zadawać pytania, które my – razem z mieszkańcami – stawialiśmy półtora roku temu. Własność została przeniesiona, ale walka o osiedle trwa nadal.
Co to oznacza: Kościół zarobił ponad 2 miliony złotych na każdą z 200 rodzin mieszkających na osiedlu. Wszystkie koszty socjalne – mieszkania zastępcze, wsparcie dla wysiedlonych – poniesie miasto, czyli my, poznaniacy. Deweloper już zapowiada budowę 2000 mieszkań, co wymaga zmiany planu zagospodarowania przestrzennego. Radni Koalicji Obywatelskiej dopiero teraz ustawiają się do negocjacji – półtora roku za późno.
Komisja objawień
Trzy dni temu dowiedzieliśmy się o sprzedaży. Dziś odbyła się komisja mieszkaniowa, która – jak nam obiecywano – miała monitorować sprawę Osiedla Maltańskiego. Pani radna Woźniak zwołała ją pilnie, dała niewiele czasu na przygotowanie. Sytuacja tego wymagała.
To co usłyszeliśmy na komisji, było dokładnie tym, przed czym ostrzegaliśmy ponad półtora roku temu.
Siedzieliśmy i słuchaliśmy pytań radnych skierowanych do mecenasa Jacka Masioty – pełnomocnika strony kościelnej. I mieliśmy wrażenie déjà vu. Jakby radni właśnie odkrywali wnioski, które dawaliśmy im dosłownie w październiku 2024 roku.
„Pani Radna, Pani Halino, my to od dwóch lat mówimy. Od praktycznie dwóch lat to mówimy, że tam będzie kupa kasy do wzięcia, że po prostu miasto będzie kelnerowało na lewo i na prawo."
Radna Owsianna policzyła na szybko: 421 milionów podzielone na około 200 rodzin daje ponad dwa miliony na rodzinę. Kościół mógłby każdej rodzinie kupić mieszkanie po wartości rynkowej. Zamiast tego – robi wszystko, żeby miasto poniosło koszty tej „inwestycji".

Prawda prawnicza
Półtora roku temu mówiliśmy, że strona kościelna będzie opowiadała bajki. Że będzie opowiadała rzeczy, które nie do końca są prawdziwe – ubrane w bardzo ładne określenia, ale niemające wiele wspólnego z rzeczywistością. Taką „prawdę prawniczą".
Mecenas Jacek Masiota kolejny raz powtarzał na komisji, że skontaktowali się ze wszystkimi posiadaczami parceli poza trzydziestoma. Że tylu mieszkańców ma załatwione mieszkania, tylu czeka, tylu podpisało umowy.
Mieszkańcy, którzy byli na komisji, parsknęli śmiechem.
Radna Jemility zapytała wprost: czy rada miasta posiada informacje z innej strony, takie inaczej weryfikowalne? Czy ktoś poszedł na osiedle, zapytał ludzi, policzył?
Odpowiedź: nie, nikt nie prowadzi takich statystyk. Poza komandorią.
Jedyny niezależny raport miał WSL – Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów wraz z Poznańskim Kołem Młodych Inicjatywy Pracowniczej przeprowadziło badanie, które pokazało prawdziwy obraz sytuacji: 88,2% mieszkańców deklaruje, że nie zamierza się wyprowadzać, a 37,8% nie kwalifikuje się do miejskich programów mieszkaniowych. O tym mówiliśmy od półtora roku. Na każdej komisji. Przyjdźcie, zobaczcie, policzcie. Nic.

Asymetria zaufania
I tu dochodzimy do sedna problemu. Przez półtora roku obserwowaliśmy kuriozalną asymetrię w podejściu radnych do obu stron konfliktu.
Mecenas Jacek Masiota przychodzi na komisję i mówi: „Skontaktowaliśmy się ze wszystkimi poza trzydziestoma rodzinami. Tyle osób ma załatwione mieszkania, tyle czeka, tyle podpisało umowy." I radni kiwają głowami. Żadnych pytań o źródła. Żadnych żądań przedstawienia dokumentacji. Żadnej weryfikacji.
A mieszkańcy? Od mieszkańców wymaga się papierów na wszystko. Udowodnij, że tu mieszkasz. Udowodnij, że masz prawo. Udowodnij, że twoja sytuacja jest taka, jak mówisz. Przynieś dokumenty, zaświadczenia, potwierdzenia.
Strona kościelna może mówić co chce – i radni wierzą na słowo. Mieszkańcy muszą udowadniać każde zdanie – i radni wciąż mają wątpliwości.
To nie jest przypadek. To jest systemowa nierównowaga, w której instytucja z pieniędzmi i prawnikami ma domniemanie wiarygodności, a zwykli ludzie muszą walczyć o każdą krztę zaufania. Półtora roku prosiliśmy radnych, żeby zweryfikowali dane komandorii. Żeby przyjechali na osiedle. Żeby zapytali mieszkańców. Żeby sprawdzili, czy to, co mówi mecenas Jacek Masiota, ma jakiekolwiek pokrycie w rzeczywistości.
Dopiero teraz, gdy na stole leży kwota 421 milionów, radni zaczynają zadawać pytania. Ale wciąż – wciąż – nie wymagają od strony kościelnej takich samych standardów dowodowych, jakich wymagają od mieszkańców.
Co wiedzieliśmy od początku
Półtora roku temu znaliśmy medialne doniesienia: osiedle bez mieszkańców warte 300 milionów, z mieszkańcami – 150. Dziś wiemy, że jest warte zdecydowanie więcej. I że za te 421 milionów wszystkie koszty poniesie dokładnie miasto.
- Miasto będzie musiało znaleźć mieszkania dla mieszkańców Osiedla Maltańskiego
- Wszyscy poznaniacy zostaną wzięci w szantaż
- Kościół parł do samego końca, żeby przygotować osiedle pod sprzedaż
- Miasto poniesie tego wszystkie koszty
To jest 250 rodzin, które będzie musiało gdzieś znaleźć mieszkanie. Poznań netto wybudował w ciągu ostatnich sześciu lat jakieś 50 mieszkań. To jest praktycznie niemożliwe.
To jest kryzys humanitarny.
Plan ogólny jako prezent dla deweloperów
W trakcie tych prawie dwóch lat Poznań uchwalił plan ogólny. Chwalił się, że jest jednym z pierwszych miast w Polsce. W planie ogólnym dla Osiedla Maltańskiego wpisano, że możliwa będzie zabudowa dużo wyższa niż w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego z 2004 roku.
W MPZP: zabudowa wielorodzinna do czterech pięter. Plan ogólny: dominanta szesnastopiętrowa, bloki dziesięciopiętrowe.
Deweloper, który kupił działkę, już teraz mówi, że wybuduje tam 2000 mieszkań. Patrząc na plan zagospodarowania przestrzennego – to nie jest możliwe. To znaczy, że będzie wnosił o zmianę MPZP. W swoim oświadczeniu wprost powołuje się na plan ogólny. Możliwa zabudowa będzie dużo wyższa!
„Mówiliśmy od samego początku, że zmiana planu ogólnego, że pozwolenie na to, żeby plan ogólny był większy niż plan zagospodarowania przestrzennego, po prostu pobudzi apetyt deweloperów i tym samym podniesie wartość tego gruntu."
Tak się stało. Jeszcze większa presja na mieszkańców. Jeszcze większa stawka. Jeszcze więcej do zarobienia dla kurii. Jeszcze więcej do zapłacenia dla poznaniaków.
Oświadczenie KO: Gotowi do targowania
Klub Radnych Koalicji Obywatelskiej wydał oświadczenie: dopóki nie zostanie załatwiona kwestia socjalna na Osiedlu Maltańskim, Rada Miasta nie pozwoli na zmiany w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego.
„Klub Radnych Koalicji Obywatelskiej deklaruje, że nie poprze żadnych zmian w MPZP dla tego terenu do czasu wypracowania porozumienia pomiędzy właścicielem nieruchomości a mieszkańcami, przy aktywnym udziale Miasta."
Tak jakby wprost przygotowywali się do targowania. Tak jakby wreszcie zrozumieli – widząc kwotę 421 milionów – co się wydarzyło przez te ponad półtora roku, gdy „tarabaniliśmy od lewa do prawa" o tym, jak duży to jest problem i jakie będzie niósł konsekwencje.
Teraz ustawiają się w pozycji, z której chcą może coś wytargować od dewelopera.
Tylko że negocjacje można było stawiać dużo wcześniej. Żądania można było stawiać dużo wcześniej. A miasto postawiło się w roli kelnera – który przyprowadził deweloperowi działkę za 421 milionów.

Wnioski
- Kuria zarobiła 421 milionów złotych – ponad 2 miliony na każdą z rodzin mieszkających na osiedlu. Mogła kupić każdej rodzinie mieszkanie. Zamiast tego przerzuca koszty na miasto.
- Dane strony kościelnej są nieweryfikowalne – nikt poza komandorią nie prowadzi statystyk dotyczących osiedla. Mieszkańcy zaprzeczają oficjalnym danym mecenasa Jacka Masioty. Miasto przez półtora roku nie zrobiło własnych badań.
- Radni stosują podwójne standardy – mecenas Jacek Masiota może mówić co chce i radni wierzą na słowo. Od mieszkańców wymaga się dokumentów na każde zdanie. Ta asymetria zaufania działa wyłącznie na korzyść strony z pieniędzmi i prawnikami.
- Plan ogólny Poznania pobudził apetyt deweloperów – pozwolenie na wyższą zabudowę podniosło wartość gruntu i zwiększyło presję na mieszkańców.
- Miasto poniesie wszystkie koszty socjalne – 250 rodzin będzie musiało znaleźć mieszkanie. Przy 50 mieszkaniach wybudowanych przez Poznań w ciągu 6 lat to kryzys humanitarny.
- KO przygotowuje się do negocjacji półtora roku za późno – dopiero teraz, widząc kwotę transakcji, radni zaczynają rozumieć skalę problemu.
- Z punktu widzenia walki o osiedle nic się nie zmieniło – własność przeniesiona, ale sprawy zasiedzeń i prawa do mieszkania toczą się nadal. Walka trwa.
Podsumowanie
Kuria wzięła kasę do kieszeni. 421 milionów. Miasto kelnerowało. Wszystkie koszty poniesiemy my, poznaniacy. Trochę z przekąsem możemy powiedzieć: mieliśmy rację. Szkoda tylko, że nikt nie posłuchał nas wtedy. Bo być może bardzo wielu cierpień można byłoby po prostu uniknąć.

