Chromowana głowica stetoskopu leżąca na banknocie 50 euro, a w rogu bordowy box z tytułem „Składka zdrowotna to podatek” i podtytułem „Tyle że regresywny”.

Składka zdrowotna to podatek. Tyle że regresywny


Pielęgniarka oddaje 9% pensji na składkę zdrowotną. Programista na B2B realnie około 4,9%. Influencer na ryczałcie 1,7%. Rentier z dywidendy, najmu i kapitału nie płaci nic. Wszystko zgodnie z prawem. Tak wygląda polska składka zdrowotna w 2026 roku.

Nazywa się składką, ale jak się jej przyjrzeć, zachowuje się jak podatek. Tyle że podatek wyjątkowo niesprawiedliwy, bo im wyższy dochód, tym mniejszą jego część zabiera.

Dlaczego to ekonomicznie podatek, a nie ubezpieczenie

Ubezpieczenie ma indywidualne konto i wiąże składkę ze świadczeniem. Polska składka zdrowotna nie ma ani jednego, ani drugiego. Cztery cechy zdradzają jej prawdziwą naturę:

  • Nie ma indywidualnego konta. Pieniądze idą do wspólnej puli NFZ, nikt nie liczy, ile wpłaciłeś i ile odebrałeś.
  • Nie ma żadnej ekwiwalencji między wpłatą a leczeniem. Dostęp do lekarza nie zależy od tego, ile się złożyło.
  • Pobiera ją ZUS, a nie ubezpieczyciel, z całą logiką kontroli i egzekucji właściwą dla podatku.
  • Świadczenie jest powszechne. Dzieci i osoby bez własnego dochodu mają dostęp niezależnie od historii składkowej.

Ubezpieczenie liczy, ile wpłaciłeś. Podatek tego nie robi, bo finansuje dobro wspólne. Polska „składka" zdrowotna zachowuje się jak to drugie, a nazywa jak to pierwsze.

Dwie tradycje państwa opiekuńczego

Żeby zobaczyć, gdzie tkwi problem, warto cofnąć się do dwóch wzorców finansowania zdrowia, które wymyśliła Europa.

Pierwszy to model Bismarcka z 1881 roku. Otto von Bismarck wprowadził w Niemczech pierwsze ubezpieczenia społeczne dla pracowników: kasy chorych, składkę naliczaną od pracy i trójstronność, w której koszt dzielą państwo, pracodawca i pracownik. Świadczenia są tu powiązane ze statusem zatrudnienia. Tym modelem żyją dziś Niemcy, Francja, Austria i Belgia.

Drugi to model Beveridge’a z 1942 roku. Raport Williama Beveridge’a w Wielkiej Brytanii zaproponował powszechną ochronę obywatelską finansowaną z podatków ogólnych, w której państwo gwarantuje minimum „od kołyski aż po grób". Tę drogę wybrały Wielka Brytania, Skandynawia, Włochy, Hiszpania, Portugalia i Kanada.

Polska deklaruje, że jest w tradycji Bismarcka. Tyle że mechaniki Bismarcka u nas nie ma. Składka jest liniowa, wynosi 9%, nie ma kwoty wolnej, nie ma kas chorych, nie ma ekwiwalencji świadczeń. Z modelu składkowego została sama nazwa, a w środku siedzi podatek.

Arbitraż w samej składce

Najgorsze jest to, że nawet w obrębie tej jednej daniny bogatsi płacą proporcjonalnie mniej. Wystarczy zestawić konkretne kwoty na 2026 rok, oparte na stawkach ZUS dla przedsiębiorców na 2026 rok:

KtoSkładka zdrowotna 2026Efektywna stawka
Pielęgniarka, 7 690,82 zł brutto (etat)około 597 zł / mc (9% od podstawy)9%
Programista na B2B liniowym, 30 tys. dochodu / mcokoło 1 470 zł / mc (4,9% dochodu)4,9%
Influencer na ryczałcie, ponad 300 tys. rocznie1 495,04 zł / mc (najwyższy próg)około 1,7%
Rentier z najmu, dywidendy, kapitału0 zł0%

Logika jest ta sama, co w całym polskim systemie podatkowym. Im wyższy dochód, tym łatwiej znaleźć formę rozliczenia z niższą stawką. Pielęgniarka, kasjerka i kierowca tej możliwości nie mają, bo na etacie składka jest sztywne 9% i nie da się jej obejść.

Za mało publicznych pieniędzy, więc system prywatyzuje się sam

Konsekwencją tej konstrukcji jest chroniczne niedofinansowanie. Według OECD Health at a Glance 2025 (dane za 2024 rok) Polska wydaje publicznie na zdrowie około 6,3% PKB, najmniej w tym zestawieniu krajów. Dla porównania średnia OECD to 7,1%, a Niemcy przeznaczają 10,6%.

KrajWydatki publiczne na zdrowie (% PKB)Razem z prywatnymi
Niemcy10,6%12,3%
Kanada7,9%11,3%
Wielka Brytania9,1%11,1%
Australia7,5%10,3%
Średnia OECD7,1%9,3%
Polska6,3%8,1%

Skutek widać w portfelach pacjentów. Mniej więcej co piąta złotówka wydawana w Polsce na zdrowie pochodzi wprost z kieszeni pacjenta, czyli z prywatnych wizyt, abonamentów i leków nierefundowanych. Bez wystarczającego finansowania publicznego ochrona zdrowia prywatyzuje się sama: kogo stać, ten kupuje sobie dostęp, a reszta czeka w kolejce.

Inni już to rozwiązali

Nie trzeba niczego wymyślać od zera, bo wystarczy spojrzeć, jak robią to kraje o lepiej działającej ochronie zdrowia:

  • Wielka Brytania finansuje NHS z podatków ogólnych nieprzerwanie od 1948 roku.
  • Australia od 1984 roku łączy budżet z prostą daniną Medicare Levy w wysokości 2%.
  • Skandynawia płaci za zdrowie z podatków krajowych i samorządowych, bez osobnej składki.
  • Włochy, Hiszpania i Portugalia finansują je w przeważającej mierze z budżetu.
  • Kanada robi to z podatków federalnych i prowincjonalnych.

Wspólny mianownik jest jeden. Tam, gdzie zdrowie traktuje się jak dobro wspólne finansowane z ogólnych danin, bogatszy dokłada więcej, bo płaci od całego dochodu, a nie od sztucznie zaniżonej podstawy.

Czego chcemy

Postulujemy, żeby zdrowie było finansowane z podatku, a nie z osobnej składki, tak jak szkoła, drogi czy policja. Chcemy, żeby etat, działalność, ryczałt, najem i kapitał były objęte tą samą skalą, bo wtedy znikają preferencje dla wybranych form dochodu. Chcemy progresji zamiast liniowych 9%, żeby najlepiej zarabiający dokładali proporcjonalnie więcej, a nie mniej. I chcemy ustawowego progu wydatków na zdrowie, którego żaden polityk nie będzie mógł w trudnym budżetowo roku po cichu obciąć.

To jest dokładnie ta sama logika, co w całej Jednolitej Daninie. Od tego samego dochodu obowiązuje ta sama danina, niezależnie od formy rozliczenia, a pieniądze na wspólne potrzeby zbiera się sprawiedliwie, czyli proporcjonalnie do zamożności. Zdrowie jest pierwszym miejscem, w którym widać, ile nas kosztuje to, że dziś działa inaczej.

Adam Jura-Czarnecki

Polityk, działacz społeczny, ekonomista, zarządu Okręgu Wielkopolskiego Partii Razem. Rozwój gospodarczy powinien przede wszystkim służyć ludziom, a nie zyskom nielicznych. Tam gdzie mechanizm rynkowy zawodzi należy wprowadzić rozwiązania systemowe, które będą służyć wszystkim obywatelom. Naszą bronią jest solidarność!

Adam Jura-Czarnecki