
Pielęgniarka oddaje 9% wynagrodzenia na składkę zdrowotną. Programista na B2B realnie 4,9%, influencer na ryczałcie 1,7%, a rentier z dywidendy i najmu zero. Wszystko zgodnie z prawem. Polska składka zdrowotna nazywa się składką, a działa jak podatek, tylko regresywny.

Polski milioner oddaje proporcjonalnie mniejszą część dochodu niż pielęgniarka na etacie, i nie dlatego, że oszukuje. System mu na to pozwala. Ten mechanizm nazywa się arbitraż podatkowy: im więcej zarabiasz, tym łatwiej wybrać formę z niższą stawką.

Polski system podatkowy to trik karciany. Mówi ci 'wybierz formę zatrudnienia' - ale cały układ jest tak ustawiony, żebyś wybrał opcję najgorszą dla siebie w długim terminie. Cztery pułapki behawioralne i jedno rozwiązanie.

Twarde dane Ministerstwa Finansów pokazują coś, o czym klasa polityczna woli nie mówić: im więcej zarabiasz, tym mniejszy procent dochodu oddajesz państwu. To nie luka w przepisach. To zaprojektowany mechanizm.